Twistery - przynęty spinningowe
marca 11th, 2010 by Borsuk
Chociaż dla wielu wędkarzy podstawową przynętą szczupakową na zawsze pozostanie stara, poczciwa blacha. To w ostatnich kilkudziesięciu latach możemy zauważyć ekspansję producentów sztucznych przynęt na nasz wędkarski rynek. Zarówno błystka obrotowa, jak i wahadłowa od wielu lat kusiła drapieżniki polskich rzek i jezior, to i nam nie sposób było uniknąć zjawiska jakim z pewnością jest przebłyszczenie. Zjawisko to, to „uodpornienie się” ryb drapieżnych, na znane im sztuczne przynęty. Powodowane jest ono instynktem samozachowawczym, który nie pozwala rybie drugi raz połknąć coś, co już kiedyś pokłuło jej pysk. Stosowanie przynęt gumowych umożliwiło wyeliminowanie ryzyka spotkania w łowiskach ryb, które na „blachę” nie chcą wziąć. Gumowe przynęty bardzo dokładnie i naturalnie imitują rybi pokarm. W Stanach Zjednoczonych już kilkadziesiąt lat temu zaczęto produkować przynęty z tworzyw sztucznych. Tamtejsi wędkarze odnosili za ich pomocą bardzo dobre wyniki. Techniki stosowane przez nich ciągle ewoluowały i dzieje się tak do dzisiaj. Sposoby zbrojenia przynęt, ich prowadzenia, stosowania w rozmaitych warunkach to naprawdę materiał na wędkarską encyklopedię dotyczącą „gumek”.
Do nas przynęty miękkie zawitały na dobre na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewiędziesiątych. Jako pierwsze były to twistery. Korpusik gumowy, na kształt robaka oraz podgięty, zawinięty płaski ogonek. Taka przynęta zbrojona najczęściej była w klasyczną główkę jigową, czyli ołowianą kulkę odlaną na haku. Dzięki temu fragmentowi ołowiu przynęta stała się bardziej „lotna” i można ją było zarzucać na większe odległości. W zależności od ciężaru owego ołowiu można było dobrać ciężar przynęty w zależności od głębokości łowiska. Polscy spinningiści nie mieli jednak bladego pojęcia jak owych przynęt używać. Najczęściej zapinali je do agrafek, zarzucali i ściągali przynęty mniej lub bardziej stałym tempem. Mało kto wówczas wiedział, że przynętami takimi się jiguje. Jigowanie to inaczej prowadzenie przynęty skokami. Podciągnięcia do góry i pozwalanie im na swobodne opadanie w toni. Ci którzy szybko opanowali takie prowadzenie swoich gumowych wabików bardzo szybko stali się doskonałymi łowcami, głównie takich ryb jak okoń, czy sandacz. Przez około dwadzieścia lat zebranych doświadczeń przez naszych rodzimych wędkarzy, technikę dzisiaj zna już prawie każdy. Metoda da, zastosowana przede wszystkim w głębokich łowiskach jest bodaj najlepsza ze wszystkich. Przynęty jigowe można bowiem sprowadzić na każdą, dowolną głębokość.
A właśnie penetrowanie odpowiednich warstw wody, w których to znajdują się (i często żerują) ryby, jest najczęściej kluczem do sukcesu wędkarskiego powodzenia. O tym jak złowić sandacza napisano już w wędkarskiej literaturze i internecie całe tomy. Mimo że sprawa w rzeczywistości jest niezbyt skomplikowana. Dobrze dobrany zestaw (wędzisko i kołowrotek) oraz odpowiednio dopasowana do niego żyłka są podstawą. W dalszej kolejności pozostaje dobrać odpowiedni kolor naszego twistera i poprowadzić go w wodzie we właściwy sposób. Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej na temat łowienia sandaczy na przynęty jigowe, to zapraszam na nasze forum wędkarskie.
